KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ: Rozdział 14 - Do tej którą kochałem najmocniej.
Złoty Feniks już dawno nie doświadczył takiego poruszenia. Biegający dookoła ludzie, płaczące głośno dzieci. Mogłoby się wydawać że nastąpił koniec świata i już za chwilę, pod nogami ludzi zawali się ziemia. Luna Lovegood z zapłakanymi oczami zapieczętowywała namiot ze znajdującymi się w środku sierotami, tak by nikt oprócz niej nie mógł dostać się do środka. Czyjś głośny krzyk dobiegł jej uszu więc gdy tylko skończyła czar, pobiegła w jego kierunku z mocno bijącym sercem. Szpital wypełnił się rannymi. Dwójka magomedyków uwijała się jak w ukropie, jednak nie daliby sobie rady bez wsparcia. Pomagał kto tylko mógł. - Albert, skończył się eliksir przeciwbólowy! – zawołała Sara w stronę ciemnowłosego czarodzieja którego ręce całe były we krwi. Właśnie skończył opatrywać jednego z rannych. Klnący pod nosem magomedyk przeszedł do kolejnego łóżka, lecz po chwili odszedł zasłaniając martwe ciało białym prześcieradłem. - Tego też wynieście. – powiedział w stronę dwójki mężczyzn stojącyc...