Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2018

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ: Rozdział 14 - Do tej którą kochałem najmocniej.

Złoty Feniks już dawno nie doświadczył takiego poruszenia. Biegający dookoła ludzie, płaczące głośno dzieci. Mogłoby się wydawać że nastąpił koniec świata i już za chwilę, pod nogami ludzi zawali się ziemia. Luna Lovegood z zapłakanymi oczami zapieczętowywała namiot ze znajdującymi się w środku sierotami, tak by nikt oprócz niej nie mógł dostać się do środka. Czyjś głośny krzyk dobiegł jej uszu więc gdy tylko skończyła czar, pobiegła w jego kierunku z mocno bijącym sercem. Szpital wypełnił się rannymi. Dwójka magomedyków uwijała się jak w ukropie, jednak nie daliby sobie rady bez wsparcia. Pomagał kto tylko mógł. - Albert, skończył się eliksir przeciwbólowy! – zawołała Sara w stronę ciemnowłosego czarodzieja którego ręce całe były we krwi. Właśnie skończył opatrywać jednego z rannych. Klnący pod nosem magomedyk przeszedł do kolejnego łóżka, lecz po chwili odszedł zasłaniając martwe ciało białym prześcieradłem. - Tego też wynieście. – powiedział w stronę dwójki mężczyzn stojącyc...

Rozdział 13 - Pojednania.

Gruba warstwa puszystego śniegu zaległa między namiotami Złotego Feniksa. Obóz, dotychczas pełen energii i niecichnących głosów zmienił się w milczącą, zimową pustynię. Odśnieżone ścieżki w szybkim tempie zasypywał świeży śnieg. Do rana z pewnością nie zostanie po nich nawet ślad. Wewnątrz jednego z namiotów, na dużym wygodnym łóżku leżała para, inna niż wszystkie. Jasnowłosy chłopak przytulał do siebie brązowowłosą dziewczynę, która na głos czytała jedną ze swoich ulubionych książek. - Tęsknił za tym, żeby go kochano takim, jaki był, dobry czy zły, ładny czy brzydki, mądry czy głupi, ze wszystkimi jego wadami, a może nawet właśnie z ich powodu.* – powiedziała głośno dziewczyna i zamknęła książkę wkładając wcześniej zakładkę pomiędzy jej stronice. – Na dzisiaj wystarczy. – odparła i odłożyła lekturę na pobliski stolik nocny. Wróciwszy w objęcia młodego mężczyzny położyła mu się na kolanach i dotknęła jasnych kosmyków, które już praktycznie sięgały ramion.   – Twoje włosy są cor...

Rozdział 12- Przysięga.

W powietrzu unosił się zapach wczesnej jesieni. Pierwsze liście straciły swój zielony kolor na rzecz złota i brązu. Dzień wcześniej padał rzęsisty deszcz, lecz teraz mocno świeciło słońce. Wysoki, jasnowłosy chłopak o szarobłękitnych oczach wpatrywał się w taflę jeziora, na której nie było ani jednej zmarszczki. Do czasu. Nagle powierzchnia wody zadrżała, jak gdyby miało miejsce trzęsienie ziemi, po czym z samego środka zbiornika buchnęła potężna fala, sięgająca kilkudziesięciu metrów. Opadała powoli, niespiesznie, opryskując pojedynczymi kropelkami pobliskie krzewy. Draco westchnął. Manipulacja przyrodą szła mu coraz lepiej, lecz nie po to przyszedł w to odosobnione miejsce, by bawić się magią bezróżdżkową. Utkwił wzrok w wodzie, która z chwili na chwilę stawała się coraz bardziej spokojna. Przypomniał sobie słowa Kingsley’a Shacklebolta i zmrużył powieki. „Udowodniłeś że jesteś po naszej stronie i zasłużyłeś na to, by w pełni cieszyć się z przywilejów Złotego Feniksa. Od tej chwili...