Rozdział 18 - Płonący Feniks.
Przejechał dłonią po gładkiej lufie karabinu maszynowego i starł z niego praktycznie niewidzialny pyłek kurzu. Broń z biegiem lat stała się jego przyjacielem, kompanem licznych wypraw i niebezpiecznych zadań. Czując jej ciężar w swoich dłoniach wydawało mu się że ma wpływ na swój los, a przynajmniej bardzo chciał w to wierzyć. Był pod zachwytem budowy swojego karabinu. Jego długość, kształt, rozmiar, wszystko było idealnym projektem, jednak cel był prosty. Zabić. Każda śruba, każdy najmniejszy element miał za zadanie przyczynić się do śmierci przeciwnika. Było to niewątpliwie straszne i jednocześnie piękne. Ludzki umysł potrafił stworzyć coś tak idealnego, doskonale zabójczego w dłoniach odpowiedniej osoby. Wystarczyło wycelować, prawidłowo ułożyć ręce i nacisnąć spust, by mały ostry nabój przeszył ciało wroga na wylot. Można byłoby pomyśleć że różdżka niczym od karabinu się nie różni, jednak on uważał to za błędne myślenie. Różdżka mogła zabić, lecz czy zaklęcie wystrzelone z magicz...