Rozdział 7 - Kłótnia.
Kap, kap, kap. Jasny blask i zaraz po nim głośny trzask przenikający do kości. Pierwsza prawdziwa letnia burza mąciła spokój nocy, wibrowała w głowie i szarpała namiotem we wszystkie strony. Draco leżał przytomny na swoim łóżku i dzięki rozbłyskom widział jak Gryfonka kurczy się za każdym razem, gdy piorun przecinał niebo. „Taka duża a boi się burzy”, pomyślał kąśliwie. W przeszłości mógłby tę wiedzę uznać za cenną, ot kolejna, przydatna cegiełka w upokarzaniu Granger. Było takich wiele. Jednak teraz zupełnie nie miał na to ochoty. Gdy kasztanowłosa znów drgnęła na łóżku, westchnął cicho i w myślach wymówił formułkę zaklęcia. W ułamku sekundy zapanowała cisza. Wiatr przestał rzucać namiotem we wszystkie strony, deszcz już nie bębnił o poły materiału, a rozbłyski piorunów zniknęły za magiczną atrapą rozgwieżdżonego nieba, które zawisło pod sklepieniem namiotu. Hermiona zaalarmowana nagłą zmianą w otoczeniu spojrzała przez ramię i dostrzegła małą drogę mleczną zawieszoną pod sufi...