Rozdział 4 - Ruiny.
Powoli otworzył powieki. Chłodne powietrze poranka wypełniało namiot. Gruba kołdra przyjemnie grzała jego ciało, a on pierwszy raz od dawna czuł się naprawdę wypoczęty. Nie pamiętał, by cokolwiek mu się śniło. Spojrzał na drugi koniec dużego namiotu, gdzie wciąż spała kasztanowłosa dziewczyna. Przykryta po samą szyję oddychała cicho i miarowo. Na jej twarzy malował się błogi spokój, tak odmienny od tego co wczoraj usłyszał. Nie przypuszczał, że Gryfonka będzie zdolna do takiego kroku. Wymazanie rodzicom pamięci… Im dłużej się nad tym zastanawiał, tym straszniejszy, mimo wszystko, wydawał mu się ten pomysł. Usiadł na łóżku wciąż wpatrując się w dziewczynę i pierwszy raz od przybycia do obozu zaczął szczerze żałować, że nie może ruszyć się poza namiot bez jej obecności. Chętnie wyszedłby na zewnątrz i zaopatrzył się w duży kubek gorącej, ciemnej kawy. Hermiona nie wyglądała jakby miała zaraz się obudzić więc postanowił sam to zrobić, jednak tak jak poprzednim razem, zatrzymał się na ...