Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2018

CZĘŚĆ PIERWSZA: Rozdział 1 - Las.

Dawno, dawno temu zaistniała ciemność. Była jedyną istotą w całym wszechświecie i przez wieki samotnej egzystencji przyzwyczaiła się do tego stanu, niczym porzucona na morzu pojedyncza wyspa. Była świadoma swego istnienia i w pojedynkę przemierzała ocean czasu, lecz w pewnym momencie, sama nie wiedziała kiedy, poczuła samotność. Uczucie oplotło ją ze wszystkich stron i zachwiało jej pewnością siebie. - Jestem samotna…. – załkała ciemność. – Jestem tak bardzo samotna… - Ciemność, wcześniej pewna siebie i zadowolona z życia teraz uważała siebie za coś złego i nie do końca czystego. Była przekonana że gdyby było inaczej nie poczułaby tak strasznego uczucia. Z każdą kolejną chwilą rozpacz wdzierała się coraz głębiej w ciemność i pchała ją ku samozagładzie. Jednak.. Gdy ciemność myślała że nic już jej nie uratuje, nagle dostrzegła coś niesamowitego. Piękno nowej istoty zaparło jej dech, było dla niej czymś zupełnie nieznanym, zaprzeczeniem jej samej, jednak gdzieś w głębi czuła,...

Prolog.

Gdyby ktoś wcześniej powiedział jak wyglądałoby jej życie, nigdy by w to nie uwierzyła. Chociaż, kto wie, może zastanowiłaby się przez chwilę nad sensem takich słów i może dokonałaby wtedy innych wyborów. Możliwe że mniej by wtedy cierpiała, możliwe że zdołałaby ochronić więcej osób przed tragiczną i bolesną śmiercią, której kiedyś była świadkiem. Ale, najprawdopodobniej nic by to nie zmieniło. Życie dało jej bolesną lekcję, a ślepy los rzucił w wir wydarzeń które na zawsze zmieniły oblicze jej serca. Po czymś takim człowiek już nigdy nie jest taki sam. Był początek maja, a w ogrodzie dopiero co zakwitły wiśnie. Tak bardzo je uwielbiała. Spojrzała przez uchylone okno i wzięła głębszy wdech. Ciepłe, wiosenne powietrze wypełniło jej płuca i podrażniło przytępione już zmysły. Kruchą, pomarszczoną dłonią poprawiła kosmyk siwych loków które wymknęły się z misternie uplecionego koka. Była już stara i doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Upływ czasu odcisnął swe piętno na jej niegdyś zaru...